Dlaczego powstało to miejsce?

Są chwile, kiedy życie zatrzymuje nas pomiędzy.
Między tym, co było, a tym, co dopiero ma nadejść.
To miejsce powstało właśnie dla tych chwil.

Przez lata byłam dla innych.

Robiłam to, co trzeba.
Pamiętałam. Pomagałam.
Byłam dostępna, gotowa, potrzebna.

I długo nie zauważałam, kiedy zaczęłam stawiać siebie na końcu.

Stało się to tak naturalne, że przestałam pytać siebie, czego potrzebuję. Po prostu robiłam to, co trzeba.

Aż któregoś dnia zaczęłam się zastanawiać:

A gdzie w tym wszystkim jestem ja?

Bo można być silną kobietą i jednocześnie być bardzo zmęczoną.

Można troszczyć się o wszystkich i zapomnieć, że własne potrzeby również mają znaczenie.

Przez lata szukałam potwierdzenia swojej wartości w oczach innych. Dopiero kiedy zaczęłam wracać do siebie, zrozumiałam coś, co odmieniło moje życie:

To ja jestem pierwszą osobą, o którą powinnam zadbać.

Nie dlatego, że jestem ważniejsza od innych.

Ale dlatego, że od mojego wewnętrznego świata zaczyna się wszystko.

„Być może właśnie teraz jesteś dokładnie tam, gdzie powinnaś być.”

·

„Być może właśnie teraz jesteś dokładnie tam, gdzie powinnaś być.” ·

Nie powstało dlatego, że znam wszystkie odpowiedzi.

Ten blog powstał właśnie dlatego.

Nie dlatego, że wszystko już przepracowałam.
Nie dlatego, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Powstał, bo wiem, jak łatwo zgubić siebie, żyjąc dla innych.

I wiem, że można zacząć wracać.

Powoli.
Małymi krokami.
Bez pośpiechu.

Nie chcę tutaj mówić Ci, jak masz żyć.

Nie chcę dawać gotowych odpowiedzi na pytania, na które każda z nas musi odpowiedzieć sama.

Chcę zostawić Ci przestrzeń.

Na zatrzymanie.
Na oddech.
Na pytania, których być może dawno sobie nie zadawałaś.

Bo czasami nie potrzebujemy kolejnej rady.

Czasami potrzebujemy po prostu usłyszeć własny głos.

Zaczęłam od prostych pytań.

Czego dzisiaj potrzebuję?

Czy naprawdę chcę tam iść?

Czy ta rozmowa daje mi spokój, czy zabiera go na resztę dnia?

Dlaczego zgadzam się na coś, czego nie chcę?

Czy robię to z miłości, czy ze strachu?

Nie zawsze podobały mi się odpowiedzi.

Czasami były bardzo niewygodne.

Bo kiedy zaczynasz naprawdę siebie słuchać, trudniej później udawać, że czegoś nie wiesz.

I właśnie o tym jest to miejsce.

O tym, co dzieje się pomiędzy pragnieniem a gotowością.

Pomiędzy tym, że czegoś chcemy, a tym, że jeszcze nie jesteśmy gotowe zrobić kroku.

Pomiędzy starym życiem a tym, które dopiero próbujemy sobie wyobrazić.

Nie musisz być gotowa w stu procentach.

Rzadko jesteśmy gotowe w stu procentach.

Zawsze zostaje trochę strachu.
Trochę wątpliwości.
Trochę pytań bez odpowiedzi.

I może nie trzeba czekać, aż wszystkie znikną.

Czasami wystarczy, że pragnienie stanie się odrobinę większe niż lęk.

A potem zrobić jeden krok.

Nie na zawsze.
Na teraz.

Nie wiem, gdzie dzisiaj jesteś.

Nie wiem, co właśnie przeżywasz.

Może jesteś przed ważną decyzją.
Może coś kończysz.
Może czegoś pragniesz, ale jeszcze nie masz odwagi zrobić pierwszego kroku.

A może po prostu jesteś zmęczona byciem silną.

Jeśli tak jest, zostań tutaj na chwilę.

Nie musisz niczego rozwiązywać.

Nie musisz wiedzieć, co będzie dalej.

Możesz po prostu zacząć od siebie.

Bo powrót do siebie nie musi być wielką przemianą.

Może być setkami małych chwil, w których zaczynamy zauważać siebie.

I zamiast kolejny raz mówić:

„Nieważne, poradzę sobie”,

pozwalamy sobie pomyśleć:

„To, czego potrzebuję, też ma znaczenie.”

Na dziś zostawiam Ci jedno pytanie:

Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś nie dlatego, że ktoś tego od Ciebie oczekiwał, ale dlatego, że tego potrzebowało Twoje serce?